Pan Bóg ma swój czas i zawsze odpowiada – Świadectwo o Ziemi Świętej

Zrozumiałam, że Pan Bóg ma swój czas i zawsze odpowiada.

To, że byłam w Ziemi Świętej to ogromna łaska od Pana Boga. Ten wyjazd był dla mnie czasem / miejscem „dotknięcia Boga” zrozumienia, na czym opiera się moje życie. Zrozumienia, że nie ma przypadków, że wszystko, czego doświadczam prowadzi do Boga.

Nie traktowałam tego wyjazdu jak pielgrzymki, ale bardzo szybko stał się pielgrzymką. Pielgrzymką bardzo trudną, która pozwoliła mi oczyścić głowę / serce, popatrzeć na wiele spraw, na moje życie, z zupełnie innej perspektywy. Nie przez pryzmat tego, czego ja chcę, lecz czego chce ode mnie Pan Bóg. Do tej pory bardzo bałam się Bogu powiedzieć bądź wola Twoja.

Chociaż często nie pojmuję Bożych zamysłów, a strach, złość, samotność (zwłaszcza samotność w modlitwie, kiedy masz wrażenie, że Bóg z tobą nie rozmawia, że jest tylko przerażająca cisza), pragnienie bliskości tak wielkie, że nie odważysz się go wypowiedzieć, bo gdyby cie odrzucili pękłoby ci serce… zaślepiają oczy i czuję się bardzo nieszczęśliwa, to ufam Bogu. Ufam Mu bezgranicznie.

To niesamowite uczucie móc powiedzieć o tym wszystkim Jezusowi, w miejscu Jego narodzenia i czuć Jego obecność tak mocno, że nie sposób tego wyrazić. Wiem, że wrócę do Ziemi Świętej.

Dziś modlitwa nabrała charakteru bliskości z Jezusem.

Chodziłam Jego śladami, byłam tam gdzie On. Poczułam jak ciężko mogło być na górze kuszenia, gdzie z gorąca nie było, czym oddychać, jak mogła wyglądać Droga Krzyżowa ulicami Jerozolimy, między straganami, gdzie kupcy się przekrzykują, gdzie jest gwar, harmider i chaos, a w środku Bóg niesie krzyż za mnie.

Często nie potrafię dostrzec, jak bardzo Pan Bóg jest zaangażowany w moje życie. Tłumaczy, wspiera, pomaga zrozumieć, a ja nie widzę, że to On i mam żal, że Go obok mnie nie ma – chyba jak ci uczniowie, co szli do Emaus i Go nie poznali.

Ta pielgrzymka to dla mnie bardzo osobisty przekaz od Pana Boga, że jest obok i poczucie, jak ogromną łaską jest wiara.

Dla mnie wiara w Boga to nie tyle spektakularne znaki i uniesienia, co umiejętność świadczenia o Nim w codziennym życiu i najprostszych sprawach każdego dnia. To sumienne wykonywanie swoich obowiązków i bycie dobrym człowiekiem, to doświadczanie Boga w swojej rzeczywistości, w swoim tu i teraz.

Bo Pan Bóg jest ze mną zawsze: i jak jest dobrze, i jak się okaże, że przede mną trudne doświadczenia. Jest i będzie! To takie oczywiste, a czasem tak trudno to zrozumieć…